Minęła 88. rocznica śmierci Wojciecha Aniołkiewicza.

Wojciech Aniołkiewicz (Aniołek) urodził się w Bodzentynie w 1841 r. Był synem Macieja i Tekli z Toporkiewiczów. Całe swoje dzieciństwo i młodość spędził przy ulicy Wesołej w Bodzentynie, gdzie zamieszkiwał. Gdy miał 21 lat został zakrystianinem w miejscowym kościele. Zaprzysiężony przez ks. Izydora Ciąglińskiego i Antoniego Omińskiego do pracy konspiracyjnej brał udział w procesjach żałobnych na Świętym Krzyżu i w Bodzentynie.

W 1863 r. uderzeniem w kościelne dzwony dał sygnał początku powstania styczniowego, w którym wraz z księżmi czynnie uczestniczył.

Brał także udział w wielu potyczkach i bitwach w Cisowie, w Widełkach, w Waśniowie i Opatowie. Został ciężko ranny pod Grochowiskami, skąd transportowano go do Klonowa, gdzie otrzymał odpowiednią pomoc i oddany został „pod skrzydła” porucznika Waltera.

W październiku 1864 r. ożenił się z Katarzyną Kowalską. Zmarł w 1930 r. w Bodzentynie śmiercią naturalną.

Artemiusz Wołczyk w swojej publikacji „Cmentarze Bodzentyna” ( na łamach „Gazety Kieleckiej” z 1930 r.) pisał tak: Pogrzeb, który odbył się w dniu 9 stycznia był zarazem wielką manifestacją narodową. Oprócz dużej ilości ludzi znajdował się również cały szereg instytucji społecznych, harcerstwa pod komendą druha st. Pyzika, młodzież z seminarium i ze szkoły powszechnej, przedstawiciele Banku Spółdzielczego, OSP, i wielu innych. Po mszy żałobnej dyrektor Tadeusz Dybczyński wygłosił dłuższe przemówienie, w którym podziękował Aniołkiewiczowi za odwagę i dążenie do celu: ostatni powstańcze – Bodzentyniaku – niech ziemia rodzinna, w obronie której straciłeś zdrowie i siły, której poświęciłeś całe swoje życie – lekką Ci będzie.

Drugi mój Dziadek Stanisław Kuś, żołnierz Marszałka Piłsudskiego i uczestnik wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r., został ciężko ranny pod Kijowem i dwukrotnie pod Warszawą. Często wracał do tych trudnych lat mówiąc mi: na grobach ojców historii się ucz.

Moi dziadkowie nie spali na styropianie, walczyli wśród lasów, wertepów, „na ostrzach bagnetów”, przelewając krew za naszą i waszą WOLNOŚĆ. Nie doceniając ich ogromnego wysiłku i wielkiej patriotycznej odwagi, po wojnie, nikt się o nich nie zatroszczył. Żyli w wielkiej biedzie i nędzy.

W tym roku obchodzimy 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Na terenie całego kraju organizowane będą obchody tego wydarzenia. W miejscach pamięci składane będą kwiaty i znicze, jako symbol ogromnej wdzięczności za poświęcenie życia w walce o Ojczyznę – nikt nie może tego zabronić, ponieważ każdy swoją wdzięczność, przez całe swoje życie, nosi w sercu.

Ja, jako wnuk, nigdy nie zapomniałem o tym kim byli moi Dziadkowie. To wspaniali, waleczni ludzie i nie zgadzam się na to aby ktoś zmieniał i fałszował historię. Nie zgadzam się także na to, aby ktoś rozkazywał mi gdzie zawiesić obraz „Józef Piłsudski”, który malowałem przez długi czas, ciężko przy tym pracując. Tym bardziej jest to dziwne, że osoba, która na co dzień wszystkich poucza wychowana została w „cieniu” stepów…

                                                                                             Witold Comber

Na zdjęciu Rozalia Aniołkiewicz – Comber, córka Wojciecha Aniołkiewicza powstańca z 1863 r.

Poprzednie artykuły

Rozwój infrastruktury edukacyjnej na terenie Gminy Bodzentyn

rpo ws znaki promocyjne zestawienie1 poglad

Realizowane projekty

 

     

 

Urząd Miasta i Gminy w Bodzentynie

ul. Suchedniowska 3

26-010 Bodzentyn

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do naszego

NEWSLETTERA