Rękodzieło, które kiedyś cieszyło się ogromną popularnością, dzisiaj zanika. Jednak w Bodzentynie trwa moda na własnoręcznie wykonane rzeczy. Stąd pomysł na taką imprezę. WARSZTATY TKACTWA w iście ludowej atmosferze już niebawem w Bodzentynie.
Pokazy warsztatu tkackiego, budowa i działanie tradycyjnego krosna tkackiego, przygotowanie i zakładanie osnowy to tylko niektóre atrakcje z jakimi mają możliwość spotkać się uczestnicy warsztatów tkackich, które odbędą się 27 sierpnia na Rynku Górnym w Bodzentynie, start godz. 15:00.

Podczas zajęć każdy znajdzie coś dla siebie. Zarówno dorośli jak i dzieci będą mieli okazję stworzyć na krośnie własne dywaniki, szmaciaki, podkładki stołowe czy inne przedmioty codziennego użytku. Każda osoba to także zupełnie inny pomysł na wzór i zupełnie różne koncepcje artystyczne. To również idealna okazja na rozwój artystyczny dzieci i poznanie „od podszewki” materiałów, z którymi stykamy się każdego dnia.

Skąd pomysł na tego typu event? Ludzie coraz częściej wybierają rzeczy, które zostały stworzone w pełni przez człowieka. Posiadają „duszę” i mają swój charakter. Natomiast dywany, czy obrazy wytwarzane w drodze maszynowych produkcji nie zachwycają tak mocno. Warto zatem stworzyć coś oryginalnego samemu. Wtedy mamy pewność, że takiego dzieła będą nam zazdrościli wszyscy i nie znajdziemy go w żadnym innym domu – mówi Milena Kudlińska ze stowarzyszenia „Strefa Wokół Łysej Góry”. Realizator projektu: Letnia akademia patrzenia na świat – cykl szkoleń, warsztatów „sztuka
i dawne rzemiosło”.

Warsztaty to także wspaniała lekcja historii, przede wszystkim dla tych najmłodszych. Tkactwo to jedno z najstarszych rzemiosł uprawianych przez człowieka. Jego początki sięgają neolitu. W epoce kamienia ludzie mogli wyłącznie liczyć na dobra stworzone przez samego siebie. Powrót do przeszłości to na pewno idea, którą warto popierać.

Członkinie grupy „Alebabki”, które będą poprowadzić imprezę, tkactwem zajmują się już ponad dwa lata. Jak mówią –  to ciężka praca, ale też sposób na odstresowanie się. To także dobry patent na odpoczynek. Pasja, która wraz z czasem i powstającymi coraz to nowszymi dziełami wciąga coraz bardziej.

Takie warsztaty to innowacyjne, bardzo kreatywne rozwiązanie, a przede wszystkim znakomity sposób na spędzanie wolnego czasu. Choć Warsztaty Tkactwa odbywają się w Bodzentynie po raz pierwszy, to organizatorzy już planują kolejne, cykliczne imprezy – przyznaje Marcin Sikorski, Dyrektor Miejsko-Gminnego Centrum Kultury i Turystyki w Bodzentynie, członek stowarzyszenia „Strefa Wokół Łysej Góry”

Wstęp na imprezę jest bezpłatny i nie ma żadnych ograniczeń wiekowych.

Proponowany porządek obrad

 

Z głębokim żalem i ubolewaniem zawiadamiamy, że 14 sierpnia 2017 r. zmarł, przeżywszy 92 lata, Edward Jędrzejczyk – wieloletni pracownik Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Edward Jędrzejczyk urodził się 26 sierpnia 1925 r. Pochodził z rodziny rolniczej, która mieszkała we wsi Siekierno w gminie Bodzentyn. Miał troje rodzeństwa. Starszego brata Stefana, młodszego Jana oraz najmłodszą siostrę Mariannę.

Od najmłodszych lat wspólnie z rodzicami i rodzeństwem zajmował się rodzinnym gospodarstwem, które znajdowało się we wsi Siekierno i Leśna. Tutaj też uczył się i poznawał las oraz jego wszystkie tajniki.

Pierwsze nauki w oddziałach 1-4 pobierał w czteroklasowej Publicznej Szkole Powszechnej w Siekiernie w latach 1931-1935. Był zdyscyplinowanym i bardzo obowiązkowy. Lubił chodzić do szkoły a sama nauka nie sprawiała mu żadnych trudności.

W latach 1935-1938 uczęszczał do piątej, szóstej i siódmej klasy w siedmioklasowej Publicznej Szkole Powszechnej w Bodzentynie, którą ukończył w 1938 r., z wyróżnieniem.

Podczas dorastania charakter Jędrzejczyka kształtowały: „Mały Dziennik”, „Rycerz Niepokalanej”, wydawane przez Zakon O.O. Franciszkanów w Niepokalanowie, miesięcznik „Kółko Rolnicze”, a także inna dostępna w tym czasie prasa. To właśnie w tych wydawnictwach ówcześnie młodzi ludzie poszukiwali natchnienia do danego zawodu, mobilizowały młodzież wiejską do nauki.

W domu Edwarda Jędrzejczyka panowała przyjazna i sprzyjająca dalszej nauce atmosfera. Dlatego w 1939 r. zdał egzamin (z j. polskiego, matematyki i egzamin psychotechniczny) i został przyjęty do Rzemieślniczo-Mechanicznej Szkoły Zawodowej w Spółce Huta Ludwików w Kielcach. Uczęszczał również na warsztaty szkolne w SHL, zarabiając 10 gr. na godzinę.

Wojna jak wiadomo przyniosła wiele niebezpieczeństw i trudności dla Narodu Polskiego, a przede wszystkim dla młodzieży. Dlatego aby usankcjonować legalne przebywanie w środowisku, a przede wszystkim w lesie, Edward Jędrzejczyk, przystąpił do pracy w Nadleśnictwie Siekierno. Początkowo pracował w charakterze robotnika leśnego.

Jesienią 1942 r. Jędrzejczyk zaczął przerabiać, na tajnych kompletach, program pierwszej, a następnie drugiej klasy gimnazjum w Siekiernie, zaś trzeciej klasy w Bodzentynie. Egzamin zdawał w prywatnym mieszkaniu w Kielcach przy ul. Prostej 37. Egzamin z trzeciej klasy odbył się w Bodzentynie w mieszkaniu pana Józefa Białka w czasie wkraczania Armii Radzieckiej – 17 stycznia 1945 r.

Czwartą klasę gimnazjum E. Jędrzejczyk rozpoczął w Prywatnym Gimnazjum w Bodzentynie. Które zorganizował Antoni Waciński. W tym samym roku Edward Jędrzejczyk został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Osadzony został w areszcie znajdującym się przy ul. Kapitulnej w Kielcach. Zakład karny opuścił 6 maja 1945 r. Po powrocie do Bodzentyna, dyrektor Gimnazjum, ze względu na małą ilość osób, rozwiązał czwartą klasę. Dlatego wspólnie z kolegą Jerzym Kaczmarkiem, wspólnie udali się do Kielc, gdzie uczęszczali do Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Św. Stanisława Kostki.

Po wakacjach w 1945 r., Jędrzejczyk zapisał się do Trzechletniej Szkoły Średniej dla Dorosłych – Zrzeszenie Dyrektorów, którą ukończył w lipcu 1946 r. i otrzymał świadectwo dojrzałości. W tym samym roku został przyjęty na studia i rozpoczął naukę na Wydziale Leśnym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę z młodzieżą. Na podstawie nakazu pracy został zatrudniony od 15 kwietnia 1952 r. w charakterze nauczyciela przedmiotów zawodowych w Technikum Leśnym w Ojcowie.

Po zawarciu związku małżeńskiego wspólnie z żoną 18 sierpnia 1952 r., Jędrzejczyk poprosił także o zmianę nakazu pracy. Z dniem 1 października 1955 r. został zatrudniony w Państwowej Centrali Drzewnej – Ekspozytura w Kielcach. Pracował w charakterze referenta, a następnie inspektora.

Od 1 lipca 1958 r., Jędrzejczyk podjął pracę w Świętokrzyskim Parku Narodowym, w którym pracował na różnych stanowiskach, awansując do stanowiska zastępcy dyrektora. Pracował w ŚPN do czasu przejścia na emeryturę, czyli do 31 maja 1990 r.

 

Wyrazy głębokiego współczucia i słowa otuchy przekazują,

Burmistrz Miasta i Gminy w Bodzentynie Dariusz Skiba

Z-ca Burmistrza Andrzej Jarosiński

Sekretarz Wojciech Furmanek

oraz wszyscy pracownicy Urzędu Miasta i Gminy w Bodzentynie

 

Dzień 15 sierpnia w polskim kalendarzu historycznym jest datą wyjątkową. W wielu miejscowościach odbywały się uroczystości religijno-patriotyczne, w czasie których wspominano żołnierzy poległych i walczących za Polskę.

W Bodzentynie podczas nabożeństwa Proboszcz ks. dr Leszek Sikorski mówił o związku Święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z historycznymi wydarzeniami, które rozpoczęły się 15 sierpnia 1920 r., nazywanymi „Cudem nad Wisłą”.W tradycji pokoleń zwycięstwo nad bolszewikami wiąże się z opieką Matki Boskiej Królowej Polski. Bitwa Warszawska zadecydowała o zachowaniu niepodległości
i przekreśliła plany rozprzestrzenienia rewolucji komunistycznej na Europę Zachodnią.

Po nabożeństwie przedstawiciele mieszkańców gminy Bodzentyn udali się pod symboliczną mogiłę Antoniego Pałysiewicza poległego w 1919 r. i płytę Nieznanego Żołnierza z wojny polsko-bolszewickiej, tablicę poświęconą Józefowi Piłsudskiemu oraz pomnik przy kościele parafialnym upamiętniający żołnierzy Armii Krajowej Okręgu „Jodła”.Złożono wieniec i zapalono znicze.

Z inicjatywy Stowarzyszenia Siekierno Nasza Ojczyzna w miejscach pamięcinarodowej zawiązano biało-czerwone kokardki. W ten sposób upamiętniono żołnierzy AK spoczywających na cmentarzu parafialnym w Bodzentynie, wśród nich Bronisława Gila, Stanisława Wacińskiego, Jerzego Woźniaka, Henryka Strachowskiego, Stanisława Aniołkiewicza, Jacentego Pałysiewicza, bohaterów powstania styczniowego, i Stanisława Janczarskiego uczestnika walk w obronie Lwowa, żołnierza września 1939 r. i AK.

Na cmentarzu we Wzdole zatrzymano się przy grobie Rozalii Szafraniec pochodzącej z Siekierna. Od stycznia 1942 r. brała udział w akcjach Związku Walki Zbrojnej, później AK. Była komendantką gminy Bodzentyn w Wojskowej Służbie Kobiet.W 1979 r. przyznano jej w Londynie Krzyż Armii Krajowej. W 1981 r. na Jasnej Górze otrzymała Honorową Odznakę Żołnierza Armii Krajowej Korpusu „Jodła”.
Dr Rozalia Szafraniec, światowej sławy matematyk i astronom, była pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pomimo wybitnych osiągnięć naukowych nie uzyskała stopnia profesora.
W latach Polski Ludowej była to kara za jej działalność niepodległościową. Zmarła w 2001 r. w Krakowie. Tak jak pragnęła spoczęła w ziemi świętokrzyskiej.

Nie zapomnianoożołnierzachz Oddziału AK Wybranieccy, których pomnik znajduje się w Wilkowie, uczestnikach powstania 1863 r. i II wojny światowej w Świętej Katarzynie.Płonącym zniczemi biało-czerwoną kokardą na cmentarzu z I wojny światowej przypomniano o Polakachwalczących w mundurach armii zaborczych.

W patriotycznym spotkaniu udział wzięli nauczyciele ze Szkoły Podstawowej w Leśnej: Dyrektor Beata Domańska-Kózka, Barbara Czernikiewicz; mieszkańcy Bodzentyna i Siekierna-Podmieścia: Kazimierz Wilkosz, Aleksander Ponikowski, Teresa i Witold Combrowie, Urszula i Mirosław Oettingen.

W tym dniu towarzyszyła nam refleksja dotycząca przeszłości i roli symboli narodowych w krajobrazie kulturowym Polski.

                    Urszula Oettingen

                             Prezes

    Stowarzyszenia Siekierno Nasza Ojczyzna              

 

Fot. Urszula i Mirosław Oettingen

 

Serdecznie zapraszamy na obchody 90-lecia Powstania Ochotniczej Straży Pożarnej w Psarach.

Już w najbliższą niedzielę czeka na Państwa wiele atrakcji!

„Pasja nie ma granic” – pod takim hasłem spotkali się 15 sierpnia miłośnicy gry w szachy. I Wakacyjny Turniej Szachowy „Król Gór” – Wiącka 2017 odbył się w Gospodarstwie Agroturystycznym „Na Górce”, którego właścicielami są Jadwiga i Marek Dulęba. W rozgrywkach spotkali się zawodnicy z dwóch województw: Świętokrzyskiego i Mazowieckiego. Na oficjalnym otwarciu turnieju obecny był także sekretarz Miasta i Gminy Bodzentyn – Wojciech Furmanek, który serdecznie przywitał wszystkich uczestników oraz poinformował, że sam pasjonuje się grą w szachy. Uczestnikami turnieju byli mieszkańcy Bliżyna, Szydłowca, Końskich, Skarżyska-Kamiennej oraz Gminy Bodzentyn. Rozgrywki szachowe sędziował Marian Frąk, który dzięki swojemu doświadczeniu oraz wieloletniej gry w szachy mógł profesjonalnie poprowadzić i ocenić cały turniej. Oprócz wspaniałej atmosfery i emocji wszyscy uczestnicy turnieju mogli także podziwiać piękne widoki, które „otulają” Gospodarstwo Agroturystyczne Państwa Dulębów. Znajduje się ono bowiem w samym sercu Gór Świętokrzyskich. Bez problemu dostrzec można także pasmo Klonowskie oraz święty Krzyż. Zawodnicy przy okazji mieli możliwość skosztować wspaniałych dań kuchni regionalnej w wykonaniu Gospodyni Pani Jadwigi. Rywalizacja była zacięta. Do ostatniej minuty wszyscy walczyli o zwycięstwo. Wyniki końcowe wyglądały następująco: I miejsce- Mariusz Cichocki, II Miejsce- Adam Łukomski, III miejsce –Zdzisław Szczygieł. Organizatorzy podziękowali wszystkim uczestnikom za wspaniałą zabawę, a także oznajmili, że na pewno nie było to ich ostatnie, wspólne spotkanie. Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Na Górce” jest miejscem przyjaznym każdemu.

Z okazji zorganizowania turnieju powstała także krótka fraszka, której autorem był sam sędzia turnieju – Marian Frąk.

„Na turniej”

Szachy u Dulębów to do siebie mają,

że przy partii rozgrywającej ptaszki nam śpiewają.

 

 

 

Huczne Dożynki w Bodzentynie. Świętowali nie tylko mieszkańcy Bodzentyna, ale także uczestnicy z okolicznych miejscowości. W tym roku święto plonów jeszcze piękniejsze. Po raz pierwszy uroczysta Msza Św. odbyła się w Świętej Katarzynie.

W gminie Bodzentyn już zakończyły się żniwa. Dlatego jak co roku, aby docenić trud rolników, w gminie Bodzentyn zorganizowano Dożynki, czyli uroczyste Święto Plonów.

Jeszcze piękniejsze niż w poprzednich latach okazały się być wieńce, które specjalnie na Dożynki 2017 r. przygotowali: Sołectwo Sieradowice, „Stowarzyszenie Wzdolskie Kołowrotki”, Sołectwa Podgórze i Celiny, Sołectwo Śniadka, Sołectwo Święta Katarzyna, Sołectwo Dąbrowa Górna, Sołectwo Wola Szczygiełkowa. Jak jednogłośnie przyznają wykonawcy wieńców – od wielu lat aktywnie uczestniczymy w obchodach, samo rękodzieło to trudna i żmudna praca. Efekt jednak zawsze jest zaskakujący .

Obchody rozpoczęła uroczysta Msza Święta, która po raz pierwszy celebrowana była w kościele w Świętej Katarzynie pod wezwaniem Świętej Katarzyny Panny i Męczenniczki. Podczas Mszy Św. Słowo Boże wygłosił proboszcz parafii ks. Jarosław Majka. Duchowny mówił m.in. o Świętym Janie Pawle II, który podczas wizyty w Krośnie 10 czerwca 1997 r. wypowiedział takie słowa – Oddaję dzisiaj hołd spracowanym rękom polskiego rolnika, tym rękom, które z trudnej i ciężkiej ziemi wydobywały chleb dla kraju, a w chwilach zagrożenia były gotowe tej ziemi strzec i bronić. Dzisiaj kiedy dziękujemy Bogu za ludzki trud, pragniemy żeby tego chleba nigdy nikomu nie brakowało.

Wśród zaproszonych gości nie zabrakło, Posłanki na Sejm, pani Anny Krupki, Przewodniczącego Rady Miejskiej – Wojciecha Kózki, radnych powiatu kieleckiego i radnych miejskich, sołtysów z gminy Bodzentyn oraz wielu innych, wspaniałych i znamienitych gości.

W tym roku Dożynki odbyły się w pięknych okolicznościach przyrody. Wszyscy uczestnicy spotkali się nad zalewem w Wilkowie. Tam odbyły się oficjalne uroczystości dożynkowe, a następnie festyn rodzinny. Nie zabrakło atrakcji tj.: grill, czy przygotowane specjalnie dla najmłodszych dmuchane zjeżdżalnie.

Uroczystości rozpoczęły się od przekazania, przez Starostów Dożynek, symbolicznego chleba włodarzowi gminy – Dariuszowi Skibie.

Serce włożone przez organizatorów w przygotowania uroczystości widać było na każdym kroku. Burmistrz Miasta i Gminy Bodzentyn – Dariusz Skiba na początku obchodów podziękował wszystkim, którzy tak bardzo zaangażowali się w przygotowania. Docenił i pogratulował rolnikom zakończenia zbioru swoich plonów. Podkreślił, jak trudna i wyczerpująca jest praca rolnika, ale tak bardzo potrzebna wszystkim ludziom.

Podczas trwania Dożynek, nie zabrakło dzielenia się chlebem przez Burmistrza Miasta i Gminy Bodzentyn z mieszkańcami. Tradycyjnie obśpiewywano wieńce przygotowane specjalnie na tę uroczystość. Komisja, w składnie Grażyna i Marek Piotrowicz oraz Ojciec Edward Sito, miała nie lada problem wyłonić zwycięzców. Po dłuższych obradach, zdecydowano, że w tym roku pierwsze miejsce zajęły: Sołectwa Podgórze i Celiny, drugie Sołectwo Dąbrowa Górna, trzecie miejsce powędrowało do „Stowarzyszenia Wzdolskie Kołowrotki”. W konkursie wyróżniono także wieniec przygotowany przez Sołectwo Wola Szczygiełkowa.

Obchodom towarzyszyła również muzyka folklorystyczna, wykonywana przez ludowe zespoły gminne. W kolejnych godzinach ciepłego popołudnia mieliśmy możliwość uczestniczenia w festynie przygotowanym przez Stowarzyszenie Przyjaciół Św. Katarzyny i Doliny Wilkowskiej "Łysica-Sabat"

Uczestnicy mięli również okazję poznać współczesnego, bardzo młodego pisarza z gminy Bodzentyn, Konrada Kołomańskiego. Autor rok temu, mając szesnaście lat, napisał swoją pierwszą książkę pt.: „Wojna przeklętych ostrzy”. Uczestnicy mogli także otrzymać publikację wraz z dedykacją twórcy.

Podczas uroczystości zorganizowano wiele konkursów z nagrodami. Wśród nich były m.in.: „konkurs o poezji, w którym pierwsze miejsce zajęła Natalia Nuchta. Aby sprawdzić umiejętności muzyczne uczestników Dożynek zorganizowany został także konkurs „jaka to melodia”. Uczestnicy mieli odgadnąć dany utwór po ilości nutek, którą wskażą. Organizatorzy zadbali także o bezpieczeństwo najmłodszych. Asp. Mariusz Błoński poprowadził konkurs dla dzieci, który miał na celu sprawdzić ich wiedzę z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym a także sprawdzić, czy najmłodsi wiedzą, jak bezpiecznie wypoczywać nad wodą. Najwięcej emocji i pozytywnej energii wzbudził już dziesiąty, międzynarodowy konkurs w „Żucie miotłą”. Zawodników oceniano w czterech kategoriach. W kategorii dzieci, zwycięzcami okazały się być: Natalia Januchta 14,30 m, Kacper Wzorek 13,00 m, Patryk Przeździecki 12,10 m. W kategorii kobiet zwyciężyły: Ewa Pożoga 16,20 m, Iwona Świderska 15,40 m, Beata Pióro 13,90 m. Najdalej miotłą rzucali mężczyźni: Artur Piskulak 24,00 m, Maciej Januchta 23,00 m, Jarosław Kubacki 22,90 m. W kategorii VIP najdalej rzucił: asp. Mariusz Błoński 22,20 m, Marek Biskup 18,80 m, Wiesław Kucharczyk 18,00 m.

Święto Plonów zorganizowane zostało dzięki staraniom Samorządowu Miasta i Gminy w Bodzentynie, Miejsko-Gminnego Centrum Kultury i Turystyki, a także Stowarzyszenia Przyjaciół Św. Katarzyny i Doliny Wilkowskiej Łysica-Sabat.           

 

 

 

 

Ten chleb od 80 lat zachwyca nawet największych smakoszy. Piekarnia w Bodzentynie w tym roku obchodzi swój jubileusz. Warto poznać historię tej rodzinnej i smacznej firmy. Podczas wtorkowych obchodów Dożynek w gminie Bodzentyn, Burmistrz Miasta i Gminy Bodzentyn – Dariusz Skiba,
a także Przewodniczący Rady Miejskiej – Wojciech Kózka, złożyli właścicielowi piekarni – Markowi Bzówce serdeczne gratulacje oraz podziękowali za kultywowanie regionalnej tradycji .

Z Markiem Bzówką, właścicielem piekarni, rozmawiał Artur Olszewski.

Kiedy to się zaczęło, w jakich okolicznościach powstała piekarnia?

W roku 1937 tutaj do Bodzentyna sprowadził się mój dziadek, mistrz piekarski Stanisław Kiernożycki, który założył ten zakład. Prowadził go do roku 1977 – do swojej śmierci, zakład następnie przechodził
z pokolenia na pokolenie, aż po dzień dzisiejszy, kiedy to ja po śmierci przodków odziedziczyłem całą firmę. I tak trwa to do dzisiaj, nieprzerwalnie od 80 lat.

Czy czas, w którym dziadek zakładał biznes to trudny okres na założenie własnej działalności?

To były czasy przedwojenne – rok 1937. Raczej było ciężko, potem czas wojny. Bardzo trudno było pozyskać odpowiednie składniki, z których mógłby powstać chleb. Jednak dziadek współpracował
z miejscowymi Żydami, którzy mieli tutaj młyny i to oni właśnie dostarczali do zakładu mąkę. Taka ciekawostka – byli tutaj partyzanci na Wykusie, którzy przebywali w pobliskich lasach i często przychodzili do piekarni nocą, zakradali się po chleb, czasem sami sobie go piekli i wywozili do lasu.

Co wypiekano osiemdziesiąt lat temu?

Przede wszystkim wypiekano chleb pszenno-żytni, którego receptura nie zmieniła się do dzisiaj. Ten słynny chleb na zakwasie wypiekany jest według przepisu mojego dziadka do dzisiaj. Chleb, bułki i inne pieczywo. W latach powojennych zaczęto wypiekać więcej bułek niż chleba.

Czy pieczywo wypiekane osiemdziesiąt lat temu różniło się od tego wypiekanego dzisiaj?

Niewiele. Nie różni się praktycznie niczym. To jest ta sama receptura, ten sam skład. Być może mąki były dawniej lepsze. Ponieważ jak wiadomo, dawniej zboże było sieczone, potem młócone. W tej chwili jakość zboża jest dużo gorsza.

Ludzie uważają Was za firmę rodzinną, ale czy od początku istnienia piekarni zaangażowana była w jej prowadzenie cała rodzina?

Tak. Cała rodzina. Po śmierci dziadka, przejęła piekarnię babcia, po śmierci babci – wujek, po śmierci wujka – ciotka, a ciotka piekarnię w 2012 roku przepisała na mnie. I ja w pełni przejąłem prowadzenie firmy.

Co sprawia, że „Chleb bodzentyński” jest taki pyszny? Czy jest w nim jakiś magiczny składnik?

Najważniejsze jest to, że chleb wypiekany jest według tradycyjnej technologii, na zakwasach, które tworzone są poprzez kilkufazową metodę fermentacji. Jest to proces długotrwały, pracochłonny, całodobowy. Trzeba dbać o wodę i jej jakość, odpowiednią temperaturę otoczenia i jakość mąki – oczywiście bez dodatku żadnych środków chemicznych. Mąka używana do wypieków posiada wszystkie atesty, pochodzi z niewielkich młynów, które gwarantują, że nie ma tam żadnych dodatków enzymów oraz składników chemicznych.

Co najbardziej doceniła komisja wpisując „Chleb bodzentyński” na listę produktów tradycyjnych?

Doceniła przede wszystkim niepowtarzalną i oryginalną recepturę, proces wyrobu, że to wszystko wyrabiane jest ręcznie. Maszyny, które znajdują się w piekarni, są to maszyny przedwojenne, niemieckiej produkcji, które jeszcze dziadek zakupił w roku 1937. One pracują do dzisiaj, nieprzerwanie. Oczywiście komisja doceniła również to, że chleb wyrabiany jest na ciemnej mące żytniej. Mąka żytnia musi być jak najciemniejsza, wtedy kwasy odpowiednio się wykwaszają. Średnio proces fermentacji musi odbyć się w ciągu doby. Jest to duża odpowiedzialność, ponieważ kwasu trzeba pilnować co do godziny, dolewać do niego odpowiednią ilość wody. Dawniej chleb wypiekany był w piecach szamotowych, opalanych drewnem, jednak te, które zakupił dziadek uległy zniszczeniu, dwa lata temu, no i niestety nie znalazłem jeszcze fachowca, który podjąłby się naprawy i te piece naprawił i odbudował. Koszt renowacji pieców byłby ogromny, dlatego też chleb i inne wypieki w tej chwili pieczone są w piecu blaszanym. Jednak z tego co mówią klienci – sam smak wcale się nie zmienił.

Panie Marku, coraz częściej na półkach, przede wszystkim supermarketów – znajduje się pieczywo, które jest blade i „puste” w środku, dlaczego?

To nie jest chleb. To nie jest typowy chleb, tylko wyrób chlebopodobny. Zawiera on trochę mąki, ale przede wszystkim znajduje się w nim najwięcej chemii. Głównie są to gotowe mieszanki, kwasy. Taki chleb, który znajduje się w supermarketach – umie piec każdy. Wystarczy wsypać, zamieszać i jest chleb.

Taki chleb nie posiada żadnych wartości odżywczych?

Raczej nie. Jest tam więcej chemii. Aby opracować taką recepturę, z której ja korzystam – potrzeba wielu lat praktyki. Ja w piekarni jestem od dziecka, a więc od najmłodszych lat przyglądałem się, w jaki sposób wypiekany jest ten chleb. To jest bardzo trudny proces upiec „prawdziwy” chleb.

Wszyscy wiedzą, że „Chleb bodzentyński” znacznie różni się od tych sprzedawanych w sklepach, pochodzących z masowych i ogromnych produkcji. Państwo przede wszystkim stawiacie na naturalne składniki i wielopokoleniową tradycję, która w tym roku ma swój jubileusz.

80-lecie, tak. Nigdy nie miałem zamiaru zmieniać i modyfikować receptury dziadka. Chcę, aby ludzie mieli zdrową żywność, bez konserwantów. Chodzi nam przede wszystkim o dzieci. Dlatego wszystkie produkty, które używane są do wyrobu posiadają najlepsze świadectwa jakości.

Jakie ma Pan plany i marzenia związane z piekarnią?

Chciałbym, żeby nic się nie zmieniło, żeby było tak dalej, żeby nasz chleb nadal się tak dobrze sprzedawał. Planuję rozszerzyć dystrybucję na inne miasta. Na razie chleb sprzedawany jest w kilku sklepach ze zdrową żywnością w Kielcach, Skarżysku-Kamiennej i Suchedniowie.

 

Burmistrz Miasta i Gminy Bodzentyn

Miejsko- Gminne Centrum Kultury i Turystyki w Bodzentynie 

Stowarzyszenie Przyjaciół Świętej Katarzyny i Doliny Wilkowskiej "Łysica-Sabat"

serdecznie zapraszają na Dożynki Gminne!

Organizatorami wydarzenia są: Urząd Miasta i Gminy w Bodzentynie i Miejsko-Gminne Centrum Kultury i Turystyki w Bodzentynie. 

Bieg/marsz z kijami odbędzie się 29 września 2017 roku (piątek).

W dniach 5-6 sierpnia 2017 roku w Nowej Słupi odbyły się „Dymarkowe Biegi Górskie”. Podobnie jak w ubiegłym roku nie mogło na nich zabraknąć biegaczy Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 i wolontariuszy z Bodzentyna. Tym razem grupa wolontariuszy zrzeszona w Miejsko-Gminnym Centrum Kultury i Turystyki w Bodzentynie licząca kilkanaście osób pomagała przy sprawnej organizacji biegów i właściwej obsłudze punktów odżywczych na 3 dystansach zaplanowanej imprezy sportowej.

Jak co roku w Chmielniku odbył się Powiatowy Przegląd Zespołów Folklorystycznych i Solistów. Podczas tegorocznej już XVIII edycji zaprezentowało się na scenie blisko 600 artystów, w tym: 20 Solistów, 8 Zespołów Pieśni i Tańca oraz 26 Zespołów Śpiewaczych. Występy oceniało jury w składzie Aleksandra Imosa, reprezentująca Muzeum Wsi Kieleckiej, Grzegorz Michta z Kapeli Ciekoty, muzyk Sławomir Grabka i Wioletta Krzyżanowska z kieleckiego starostwa.

Na początku sierpnia na XI Folkloriadzie Jurajskiej w gminie Poraj zaprezentowało się aż pięć zespołów z naszej gminy. Pośród pięćdziesięciu wykonawców z kilku województw swoje programy artystyczne przedstawili: „Leśnianie”, „Wzdolskie Kołowrotki”, „Świętokrzyskie Jodły”, „Dąbrowa” oraz „Wolanie spod Łysicy”.

Tegoroczna edycja Festiwalu Wędrowania odbyła się w dniach 5 i 6 sierpnia. Miejscem zdarzeń były: Szkoła Wrażliwości w Kapkazach oraz Leśniczówka w Dąbrowie Dolnej, będąca siedzibą Stowarzyszenia na Rzecz Odnowy Wsi „Odnowica“.

 

 

W okresie odbudowy Państwa Polskiego po latach zaborów największe zagrożenie dla Polaków nadeszło ze Wschodu. Wojna polsko-bolszewicka była wielkim sprawdzianem dla narodu polskiego w walce o niepodległość.

Poprzednie artykuły

Realizowane projekty

 

     

 

Urząd Miasta i Gminy w Bodzentynie

ul. Suchedniowska 3

26-010 Bodzentyn

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do naszego

NEWSLETTERA